19 września 2015

Czy rośliny słyszą?

Do tego wpisu zainspirowała mnie moja roślina. Choć nigdy nie myślałam, że napiszę post o roślinach. 



Najpierw krótko o gatunku. To roślina wieloletnia, mierzy od 30 do 100 cm, pochodzi z Afryki. Należy do sukulentów, czyli roślin, które gromadzą wodę w liściach i łodygach, a nie w korzeniach tak jak typowa domowa paprotka :) 
Mój Zamiokulkas jest ze mną ponad rok i  trafił do mnie z 2 łodygami pełnymi liści, oraz z 1 malutką łodygą także zawierającą liście. Niestety nie rósł. Do gleby dawałam nawozy w formie koreczków, podlewałam raz na tydzień i nie za wiele. Kwiatek miał się dobrze, ale jego rozwój stał w miejscu. Traktowałam go tak jak był on traktowany w domu, z którego pochodzi. Tam ładnie się rozwijał.
Niedawno napisałam do Petunii na jej blogu. Poradziła mi ograniczenie podlewania. Tak też zrobiłam, zostawiłam roślinę w spokoju. Z tego miejsca dziękuję! ☺ Myślę, że to musiało przyczynić się do poprawy jego stanu. Wziął się do roboty, zamiast czekać tylko na wodę. W międzyczasie wyjechałam na tydzień z domu. Dostałam radę od babci mojej przyjaciółki, żeby do kwiatka zacząć mówić, w sumie to próbować z nim rozmawiać. Początkowo wydało mi się to dość śmieszne. Ona powiedziała, że warto spróbować i mały szantaż może pomóc. Po powrocie tak też zrobiłam. Separacja od wody utrzymuje się do dziś, ale niedługo dostarczę mu jej odrobinkę. Chociaż głupio się czułam mówiąc do rośliny to ospały pęd, który mierzy około 4cm i jest już dość długo, zaczął rosnąć! Mało tego, rośnie jak szalony. Codziennie jest więcej i więcej. Rozmawiać nie przestanę. No dobrze, ale pewnie jesteście ciekawi jakie postępy zrobiła moja roślina:



Są osoby z "zieloną ręką" czyli tłumacząc, mają rękę do kwiatów. Ja jej raczej nie posiadam, ale posłuchałam rady osoby, która ją ma i okazała się skuteczna. Teraz przypominam sobie, że kiedyś gdy miałam w donicy nielubianego kwiatka i mówiłam w jego obecności negatywne na jego temat. Kwiatek znikał. Można powiedzieć, że ulegał autodestrukcji. Wysychał/gnił/łapał infekcje. Za to rośliny, o których ciepło mówiłam, ale jakoś niespecjalnie o nie dbałam są ze mną do dziś. Być może istnieją jakieś "pozytywne wibracje", które mają korzystny wpływ na to stworzenie. 
Uważam, że temat jest intrygujący. Rozmawiając z bliską mi osobą, dowiedziałam się, że ona też nie raz słyszała takie teorie i opowieści o dobrym zakończeniu. Po tej przygodzie wierzę w to, że rośliny w jakiś sposób odbierają dźwięki i ich ton, zamiary o jakich im mówimy. Nie czuję się już dziwnie rozmawiając z rośliną. Wkładam serce w pielęgnację. Kto wie, może i mi wyrośnie zielona ręka? ;)

Jestem ciekawa co o tym myślicie, czy spotkaliście się z takim zdaniem?

Zainteresowanym polecam 2 artykuły na ten temat:

14 komentarzy:

  1. Bardzo mnie tym zaciekawiłaś... :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja ciocia miała piękne kwiaty i zawsze mówiła do nich- ja się z tego śmiałam ale coś w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zawsze się śmiałam z takich rzeczy, a tu jednak :)

      Usuń
  3. Czemu nie ;) pogadam jutro z moim jedynym kwiatem w domu i poobserwuje. Po przestawieniu go w inny kącik zaczął pięknie kwitnąć, kto wie co będzie jak trochę pogadamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciesze się, że moja rada chociaż trochę pomogła, a Ty możesz znów podziwiać swoją rozwijającą się roślinkę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Podziwiam ją codziennie, robi postępy :)

      Usuń
  5. Również o tym słyszałam i chyba coś w tym jest:)

    OdpowiedzUsuń
  6. oo zaciekawiłaś mnie tym :D fajna sprawa:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś słyszałem, że mówienie do roślin może im pomóc, ale nigdy nie brałem tego na poważnie. Nawet teraz przypomina mi się scena z filmu "Nie kłam kochanie" "...Ty fikusie, Ty".

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe! Ostatnio czytałam o podobnym eksperymencie z ryżem - też ten do którego się mówiło "nienawidzę Cię" powinnien szybciej poszarzeć itd itp.
    No i to by mogło wyjasniać mój brak ręki do kwiatków, nigdy nie mogłam się z nimi dogadać :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam podlewam swoje pomidorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem jak to się dzieje, ale moje kwiatki zawsze pięknie rosną, mimo że czasami przestają mi się podobać i już ich nie chcę.
    Mam za to swoją orchidee, której mówię, że jest piękna i nie dość, że kwitnie bardzo długo to wypuściła drugą łodygę i niedługo zasypie mnie kwiatami :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz sprawia mi wielką radość i motywuje do pracy! :)
Proszę o kulturalne wypowiedzi. Spam i obraźliwe treści nie będą publikowane.